X

Pedał, który kocha wszystkie kobiety.

Świat od bardzo dawna ma słabość do spuszczania kobietom wpierdolu. Czasem pięścią, ale żeby nie było sińcow, mężczyzna wynalazł patriarchat i i tchnął w niego duszę systemu. Jeśli nie słowem, to zaniedbaniem.

Kobieta ma zawsze swoje miejsce – mężczyzna zapragnął wskazywać to miejsce palcem, nadawać kobiecie kierunek.

Od tysięcy lat kobieta w kulturze funkcjonuje jako wygodny adres winy. Można kobietę obarczyć wszystkim, można ją kontrolować, przesunąć w ceń. Mężczyźni przywykli nazwać to porządkiem świata.

Wystarczy przypomnieć sobie pierwszą historię, którą Zachód uznał za fundament.

Ewa z żebra Adama, bez autonomii. Rajski ogród. Kuszenie wężem i kuszenie przez węża. Mężczyzna ugryzł jabłko, bóg odgryzł się wygnaniem w pizdu. Architektką pierwszego dziejowego upadku zostaje kobieta.

Jedno opowiadanie i połowa ludzkości zostaje zapisana jako źródło katastrofy. Kobieta ciekawa świata, to kobieta kusząca.

Jest odpowiedzialna za cierpienie całej ludzkości. Mężczyzna w tej opowieści jest prawie niewinny. Ugryzł, bo mu podsunęła. Bo go skusiła. Była kobietą. To jej wina, wielka wina, to jej bardzo wielka wina.

Scenariusz przeszedł kolaudacje, po zadowalającym pierwszym czytaniu, będzie funkcjonował przez kolejne epoki.

Kobieta jako chaos. Kobieta jako ciało do kontrolowania.
Kobieta jako pokusa, zagrożenie, zawsze histeria.

W średniowieczu paliliśmy wiedźmy. Zielarki, samotne kobiety, za ich wiedzę i za to, że nie miały mężczyzny, który by je „legitymizował”. Zawsze znajdował się powód.

Przez wieki kobieta w historii bywała nagrodą, tłem dla prawdziwych wydarzeń, inspiracją, mogła natchnąć, ale nie stworzyć. Muzą dla geniusza, ale nie geniuszem. Jej szaleństwo było egzotyczne, jego – wyłącznie tragiczne i zawsze wielkie.

Patrzyliśmy na kobiety jak przez celownik.

I nagle Polska. Rok 2026. Państwo w środku Europy, które wciąż potrafi traktować kobiece ciało jak teren do politycznych scrabbli. Sejm zagląda do macicy jak do sejmowego baru. Toczą się dyskusje, naniesione zostają poprawki, starują głosowania Przy tablicy pierwsi stają ci, którzy macicy nie mają.

Kobieta zyskuje dzisiaj brzemienną w skutkach rolę bycia idealnym kompromisem między sprzecznościami. Ma być silna, ale nie za bardzo. Ma być sexy, ale nie jak dziwka. Wolno jej pracować i zarabiać, trzeba jej rodzić, ogarniać emocje wszystkich dookoła i morda w kubeł.

Ma być wszystkim, pozostając trochę nikim.

Kiedy mówi o przemocy – przesadza. Oskarżenie o gwałt rozpoczyna analizę jej zachowania i tego w co była ubrana. Krzyczałaś? Zbyt cicho – oskarżony jest wolny, a ty jesteś kurwą.
Kiedy wychodzi na ulicę i krzyczy, że ma dość – nagle okazuje się wulgarna.

Świat bardzo lubi przesłuchiwać kobiety z własnego bólu.

Najbardziej jednak wkurwiają mnie faceci. Ja siebie też wkurwiam.

Bo my prywatnie kochamy kobiety. W domu, w pieleszach naszej codzienności. Ale publicznie jesteśmy dziwnie cicho. W łóżku mówimy: jesteś najważniejsza. Przy kumplach śmiejemy się z żartów, które tę ważność rozpuszczają w śmiechu.

To już chyba jakaś popierdolona, społeczna schizofrenia.

Ja naprawdę kocham kobiety. Ich siłę, ich inteligencję emocjonalną. Kocham kobiety w ich zdolność widzenia rzeczy, których my nie zauważamy – faceci naprawdę potrafią być ślepi. Kobiety potrafią jednocześnie ogarniać świat i być przy tym pragmatyczne, nie spuszczając z oczu, nawet na chwilę, swojej emocjonalności.

Kobiety dostrzegają mikropęknięcia w relacjach, słyszą zmianę tonu w głosie, pamiętają zdania, które dla nas były tylko pół żartem – wszystko to przefiltrowują przez siebie.

My, faceci, przez lata nazywaliśmy to histerią. Nadal tak o tym myślimy, bo nie potrafiliśmy tego zrozumieć.

Kobiety potrafią być miękkie i twarde w tym samym momencie. Potrafią przeżyć stratę, zdradę, upokorzenie i dalej budować życie. Nie dlatego, że są stworzone do cierpienia, tylko macie tą absurdalną zdolność regeneracji.

Kobiety pamiętają. Szczegóły, daty, obietnice, terminy. Pamiętają wszystko, kiedy to my mężczyźni zapamiętujemy z trudem nagłówki.

Kobiety budują wspólnotę. Faceci wciąż dokładają cegły do hierarchii – kto wyżej mierzy kto dłużej rucha, długość chujka mnożona przez wielkość baku we furze. Kobiety tworzą sieci wsparcia, niewidzialne systemy bezpieczeństwa.

Macie w sobie gniew drogie panie.

Ten gniew zmieniał historię. To dzięki niemu pojawiały się prawa wyborcze, zmiany obyczajowe, społeczne rewolucje i obalano rządy. Gdyby nie kobiecy wkurw, połowa ludzkości nadal siedziałaby cicho.

Kobiety potrafią też kochać z niesamowitą siłą. Inwestować w ludzi, nawet przy chujowym emocjonalny bilansie. Potraficie wierzyć w potencjał innych. Czasem świat to wykorzystuje, ale sama zdolność jest ogromną siłą.

Wy kobiety redefiniujecie pojęcie odwagi. Potraficie przyznać się do słabości i jednocześnie nie spuszczać głowy, działacie dalej. To jest odwaga wyższego rzędu.

Potraficie transformować rzeczywistość. Z bólu robić sztukę. Z traumy wciągać to co posłuży jako doświadczenie dla innych. Z chaosu budujecie bezpieczną przestrzeń.

Coraz częściej, ale wciąż zbyt rzadko – przestajecie być „dla kogoś”.

Coraz więcej kobiet chce być dla siebie. Nie definiować się przez mężczyznę, rodzinę, wszystkie oczekiwania i tradycyjne pierdololo. Bądźcie centrum własnego świata.

Kobieta nie jest dodatkiem do mężczyzny. Nie jest inkubatorem narodu ani emocjonalnym zapleczem dla przechowywania czyjegoś ego.

Jest osobą.

8 marca nie musi być świętem tulipanów, róż i szybko kupionych Raffaelo na stacji benzynowej. Niech będzie momentem świadomości. Przypomnieniem, że równość nie jest fanaberią ani modą. Jest obowiązkiem.

Świat nie stanie się lepszy dlatego, że kobiety się dostosują.

Może stać się lepszy wtedy, kiedy my – faceci – zaczniemy się od nich uczyć.

Pedał, który kocha wszystkie kobiety i wciąż uczy się być lepszy w lubieniu – co bywa trudne.

Paweł

Categories: Bzdurnopis
Paweł Sobierajski:
Related Post